Poezja stopy

- Cała Polska tańczy - powiedział Hubert Urbański w jednym z pierwszych odcinków „Tańca z gwiazdami". I prawda.

Tańczy Warszawa, Poznań, Częstochowa. Tańczy Wrocław, tańczy Szczecin. Bydgoszcz i Włocławek.

To jest w dobrym tonie

Szkoły tańca pękają w szwach, jak grzyby po deszczu rosną nowe. Jedna ze szkół w Krakowie, ze względu na oblężenie, uruchomiła nawet dodatkową salę taneczną. Ale -jak się później okazało - ta i tak nie wystarczyła, bo... W kolejce do szkoły czeka jeszcze ponad 100 osób. - Co się dzieje?! Skąd ten pęd? - pytają ludzie. Jak to skąd? - taniec Polakom się po prostu podoba. Musi się podobać, bo jak inaczej tłumaczyć fakt, że w każdy niedzielny wieczór siada przed telewizorami kilka milionów ludzi? l to tylko po to, żeby obejrzeć jeden program? - Oglądanie „Tańca z gwiazdami" jest trendy - powie pewna młoda osoba. Tak samo jak trendy są bohaterowie serialowi: Rafał Mroczek, Joasia Jabłczyńska czy Koroniewska. A jeśli „gwiazdy" są trendy, i trendy jest taniec, więc ty, żeby też być trendy, musisz robić to samo. Polacy muszą więc tańczyć, l tańczą, l ci całkiem mali, i ci trochę starsi, a nawet - powiedzmy - wiekowi. Poza tym... Na brak klientów nie narzeka na przykład bydgoska Szkoła Tańca „Napoleon". Jego właścicielka Grażyna Potocka tańca towarzyskiego uczy 28 lat i nie potrafi bez niego normalnie żyć) zauważa, że tańca w telewizji jest więcej: - Dzięki temu taniec wyszedł z ukrycia, to znaczy - ludzie nie wstydzą się tego, że chodzą do szkoły tańca, a wręcz przeciwnie, jest to powód do dumy, -można się tym pochwalić - mówi Potocka, a po chwili dodaje: - Kiedyś lekcje u mnie pobiera! pewien biznesmen, który prosił, żebym nikomu o nim nie mówiła. Teraz, myślę, sam opowiadałby o tym. Elżbieta Górecka, właścicielka klubu tanecznego we Włocławku, dodaje, że taniec stał się po prostu potrzebny, że umiejętność poruszania się na parkiecie jest wręcz w dobrym tonie. Taniec uczy ogłady, trzymania prostej sylwetki, poruszania. No i te imprezy na wysoki połysk, spotkania biznesowe... Ale żeby ludzie pchali się drzwiami i oknami? Bez przesady - to nie Warszawa.

Wszystko tańczy - biodra, pupa

TVN, niedziela, godz. 20 z minutami - rozpoczyna się program pod tytułem „Taniec z gwiazdami". Na parkiecie tylko siedem par. Kto dzisiaj odpadnie? Kto nie zatańczy wystarczająco dobrze samby? Kto będzie tańczył jak ogień, a kto zyska miano kołka? Na parkiecie zespół Sambal. Gołe brzuchy, pióra, cekiny, frędzelki.. Zmysłowe drgania pośladków, rytmiczne ruchy bioder - tancerki tańczą jakby w transie... Koniec, publiczność szaleje. Ale czas na gwiazdy. Pierwsza - w różowych falbankach - wybiega na scenę Joasia Jabłczyńska i Piotr Kiszka. Ona zastyga jak marionetka, on nakręca ją kluczem w kolorze złota, l Joaśka tańczy. Jej ciało poddaje się rytmowi, uśmiech nie schodzi z twarzy. Jest fajnie. Beata Tyszkiewicz: - Wszystko tańczyło, biodra, pupa. Piotr Galiński: - Bogactwo rytmów, figur - bardzo mi się podobało. Trudno będzie ją przebić, 36 punktów. Kolejna para - Aneta Kręglicka i Robert Rowiński. On jest w stroju pilota, ona gra Brazylijkę, która ma tańcem uwieść cudzoziemca. .On ma goły tors, ona odkryty brzuch i ramiona. Piękne ruchy [jej ruchy stóp są jak poezja, mógłby ktoś powiedzieć), ogień. Ale nie tak jak u Jabłczyńskiej, bo - jak powie za chwilę Iwona Pavlović, tak naprawdę troszeczkę za mało było tu samby. - Potknęłam się, nie zrobiłam obrotu, sukienka zahaczyła o but - Miss Świata nie jest z siebie zadowolona. 29 punktów. Czas na kolejną Joannę. Koroniewska - jak zwykle - tańczy z Kochankiem. Robertem Kochankiem. Dzisiaj musi się starać, dzisiaj musi być wyjątkowo zmysłowa, wyjątkowo doskonała. W ostatnim odcinku przecież... - Byliśmy o krok od katastrofy -przyzna w kuluarach. Byli, bo o mały włos, a odpadliby. Na swoje szczęście publiczności mniej podobał się Rafał Cieszyński i Magda Soszyńska {teraz panowie mogą podziwiać ją w Playboy'u) i to oni się z nami pożegnali, na szczęście... Koroniewska w koronkach, fioletach, Kochanek z atrapą kamery, próbuje uchwycić ruchy partnerki. Jest zabawnie - o brót, młynek, obrót, czoło przy czole. Wysoki mężczyzna z widowni wręcza Koroniewskiej bukiet tulipanów. Żółtych tulipanów. Piotr Galiński: - Początek fatalny, ale 75 procent poprawnie. Beata Tyszkiewicz: - Gdyby pojechała pani na karnawał do Rio, byłaby pani najbardziej ubraną tancerką. Pavlović - 7, Wodecki i Tyszkiewicz - po 8, Galiński - 7; w sumie - 30 punktów. Jest całkiem nieźle.

I można na tym zarobić

Taniec to ruch i zdrowie, pogodny nastrój, zgrabna sylwetka, kondycja, relaks - tak zachęcają do tańca szkoły tańca w Polsce. Ważna jest też miła i przyjazna atmosfera, bogata oferta, bo kurs tańca tylko towarzyskiego to dzisiaj już za mało. Oprócz tańców standardowych możemy więc przyswoić sobie taniec brzucha, flamenco, sambę, taniec hawajski, indyjski, irlandzki, stepowanie, latinjazz i kilka innych. Są też zajęcia grupowe i indywidualne - dla przyszłych małżonków, dla par bez względu na plany, dla singli, którym szkoły zapewniają partnera do tańca gratis, wieczorki taneczne, obozy, weekendowe warsztaty hip-hopu... Ale na tym nie koniec - właściciele szkół tanecznych prześcigają się w zdobywaniu klientów również w inne sposoby. Kuszą dużymi lustrami, doskonałym nagłośnieniem, sklepikami z butami tanecznymi, dużymi garderobami oraz parkietami, które nie powodują bólu stawów kolanowych. Czy jest to więc intratny interes? Zdania są podzielone. Podobno kokosów można się dorobić tylko w Warszawie i Krakowie, w Bydgoszczy, Toruniu i Włocławku - da się przeżyć. Ceny za lekcje są przecież tak podzielone... W przypadku zajęć grupowych za półtorej godziny opłata wynosi od 10 do 30 złotych, w przypadku lekcji indywidualnych od 20 do 40 od osoby. Dużo zależy od renomy szkoły. Najstarsza szkoła w Polsce „Szkoła Tańca Krzysztofa Polańskiego" za lekcje w grupach (cztery spotkania w miesiącu po dwie godziny) każe sobie płacić 100 złotych, za zajęcia indywidualne - od 80 do 90 zł za godzinę zegarową. Niech więc ktoś powie, że nie da się na tym zarobić.

On przed telewizorem, ona w szlafroku

Studio TVN, niedziela. Za chwilę na parkiet wyskoczy Rafał Mroczek i Aneta Piotrowska. Za chwilę, bo teraz o przygotowaniach do tego występu chce coś powiedzieć Aneta. - Samba ma kipieć energią, seksem, a on (czyli Rafał) ma opory, żeby kręcić pupą - narzeka dziewczyna, a Rafał tłumaczy: - Bo to wydaje mi się takie niemęskie. Ale trudno, kręcić trzeba. Mroczek więc kręci, l to całkiem, całkiem, jak się za chwilę okaże. Scenka: on siedzi w fotelu z pilotem w ręku, a ona biega wokół niego w szlafroku; on świata poza telewizorem nie widzi, dopóki ona nie zrzuca szlafroka, pod którym nie ma nic, oprócz skąpego stroju tancerki. Taniec: szaleństwo, ogień, fajerwerki (Galiński powie, że występ tej pary „gadkę" mu odebrał). 36 punktów, czyli tyle co Jabłczyńska. Następna para - Renata Dań- . cewicz i Marcin Olszewski. On w czerni, ona tańczy na stole. Ma być zmysłowo - nie jest. Dancewicz tańczy jak w gorączce, nerwowo, nieskładnie. Nie ma w tym za grosz ognia, nie mówiąc o erotyzmie. 26 punktów - najmniej w tym odcinku. Później tańczy jeszcze Ola Kwaśniewska i Rafał Maserak (33 punkty, mimo że wypadają blado, a na próbach pani psycholog była zdecydowanie lepsza). Jeszcze później Robert Rozmus i Ania Głogowska (doskonałe show, ale tylko za 32 punkty). Godzina 21 z minutami, koniec zmagań. Widzowie są zgodni: Jabłczyńska i Mroczek zasługują na pierwsze miejsce ex aequo, odpada... Kręglicka (!). Miss Świata niby jest zmartwiona, ale tak jakby nie była. Żegna się ze wszystkimi, ale tak jakby się nie żegnała. Czyżby koniec programu nie oznaczał pożegnania z tańcem? Czyżby... Może niedługo znajdziemy w TV reklamy „Szkoła Tańca Anety Kręglickiej"? Przecież to teraz takie modne.

[email protected]